Rosalie:
Czytaj z muzyką : http://www.youtube.com/watch?v=BOXp5ISoLQY
Uciekł mi autobus. Jak zwykle z resztą. Odczekałam kilka minut, aż pojawi się autobus
,który zawiezie mnie pod sam budynek szkoły. Nie minęło 10 minut ,a ja już
byłam w szkole. Przeprosiłam za spóźnienie, a następnie usiadłam do ławki. Za
mną siedziała Grace, była bardzo miłą dziewczyną. Miała wiele znajomych, była
ideałem wielu chłopaków jednak nie każdy mógł ją mieć. W pewnym momencie do
dziewczyny zadzwonił telefon. Wyjęła go z torby, a następnie błyskawicznie
wybiegła z sali. Minęło 20 minut, Grace cały czas była za drzwiami. Co chwilę
nauczycielka wychodziła sprawdzić czy przypadkiem nie uciekła. W końcu wróciła.
Była cała rozmazana miała podkrążone oczy. Wszyscy zapytali co się stało ,
natomiast ona udawała, że tego nie słyszy. Miała wspaniałe życie, dlaczego
,więc płakała?- To pytanie zadało sobie
wiele osób, jednak tylko mi była wstanie na nie odpowiedzieć. W końcu zadzwonił
dzwonek, oznaczał on koniec lekcji. Podbiegłam do Grace i zapytałam co się
stało? Wybuchła płaczem, wydusiła z siebie tylko kilka słów : " Moi
rodzice nie żyją! '. Poczułam jak moje serce zaczęło bić tak mocno jakby miało
wyskoczyć. Nie dało się opisać tego uczucia, wyraz twarzy jaki miałam w tym
momencie również był nie do opisania. W końcu się uspokoiłam. Grace też.
Porozmawiałam z nią na spokojnie. Jej słowa brzmiały dokładnie tak " Zadzwoniła do mnie babcia.
Powiedziała: Kochanie, nie wiem jak to przyjmiesz wiedz, że ja zawsze będę przy
Tobie, ale twoi rodzice..oni..ich już nie ma, masz nas i pamiętaj o tym. Babcia
rozłączyła się. Nie wiedziałam o co jej chodzi, z natury miała poczucie humoru
i lubiła zażartować ,ale nie wydaję mi się, żeby to brzmiało jak żart. Następnie zadzwoniła do mnie moja siostra.
Płakała, ledwo co mówiła przez łzy: " Nie wiem czy wiesz, ale nasi rodzice
nie żyją. Nie to nie żart. To prawda..' Wtedy mnie poniosło krzyknęłam w
słuchawkę ' co do cholery?' Powiedziała mi ,że rodzice wracając od dziadków
mieli poważny wypadek samochodowy. Ciężarówka zepchnęła rodziców z mostu. Auto
zostało doszczętnie zniszczone. ' Wtedy mnie zatkało. Nie wiedziałam co powiedzieć
bo nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. To straszne. Lekcje się skończyły. Byłam padnięta, a
zarazem smutna. Mama z tatą siedzieli w salonie i o niczym nie mieli pojęcia.
Ja natomiast siedziałam i myślałam nad przyszłością. Czy spotkam tego jedynego?
Co osiągnę? Co się ze mną stanie? No właśnie.. Tyle pytań ,a na żadne brak
odpowiedzi.. Przerasta mnie to. Wszyscy się ode mnie odsunęli. Ludzie nie
tolerują mnie tylko dlatego ,że jestem biseksualna i wyrażam uczucia
dziewczynie którą kocham? Bo może nie przyciągam za wielu chłopców pomimo tylu
zauroczeń prawdziwe szczęście znalazłam w związku z dziewczyną? Czy to takie
złe ,że jest się szczęśliwym z dziewczyną ,którą się kocha pomimo tego, że jest
się tej samej płci? MIŁOŚĆ TO MIŁOŚĆ. Nie ważne kogo się kocha, jaka jest
między wami różnica wieku i czy jesteście tej samej płci, to jest normalne uczucie
,a nikt nie ma prawa tych uczuć lekceważyć. Chcę żeby ten dzień się skończył.
Już chyba nic mnie nie zaskoczy. Zawsze jest tak, że jak wszystko się układa to
zawsze musi się spieprzyć. Tak jak w przypadku Grace. Żyła jak księżniczka, do
dzisiaj. Ja natomiast księżniczką nie jestem. Skoro moje życie jest szare przez
cały czas to czy to oznacza ,że tak będzie do końca? Z resztą.. To i tak już
nie ma znaczenia. Mam trudny charakter , nikt by mnie nie pokochał. Nie mam
przyjaciół, Ci prawdziwi po prostu od tak o mnie zapomnieli. Uszczęśliwia mnie
jedynie muzyka. Dzięki niej tak naprawdę żyję. Gdybym odeszła to nagle
wszystkim by się przypomniało jaka to ja byłam wspaniała. Wszyscy ci ludzie z
którymi miałam do czynienia, oni myślą ,że nie mam uczuć. Jednak to mnie boli,
cholernie. Po prostu umieram od środka.. Na dworze było jeszcze jasno.
Siedziałam i spoglądałam jak krople deszczu spływają po moim oknie. Musiałam
wyjść na spacer, nie dawało mi to spokoju. Od tak wyszłam, rodzice nie mieli o
tym pojęcia. Wyszłam. Do uszu włożyłam słuchawki. Szłam tak przez miasto ,
mijałam ludzi szczęśliwych, zakochanych, biednych, smutnych, samotnych..
Spotykając się z takimi osobami poznałam, że mogłabym im pomóc. Zawsze
pomagałam, lecz nie miałam komu. Nikt nie chciał. Kiedy oferowałam pomoc zawsze
dostawałam chamskie 'nie dzięki' albo 'spie*dalaj'.
***
Jak wam się podoba pierwszy rozdział? Jeżeli chcielibyście wiedzieć więcej informacji na temat opowiadania to piszcie na tt: https://twitter.com/swaggJustiin
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz